August Stahn był jednym z tysięcy chrześcijan uwięzionych i zamordowanych
przez nazistów za wierność swym religijnym zasadom.
Jednak dla wolnych badaczy Pisma Świętego w Polsce i polonijnej Francji
August Stahn był osobą wyjątkową – założycielem społeczności
i mentorem wiary. Za takiego uważany jest do dzisiaj,
zarówno ze względu na swe oddane Bogu życie,
jak i męczeńską śmierć za wiarę.
„W roku 1943 w marcu br. Stahn był dwa razy wezwany na badanie przez niemieckie „Gestapo”, a następnie został aresztowany i przez trzy miesiące przebywał w więzieniu w Białymstoku.
Po trzech miesiącach został wywieziony do Oświęcimia, skąd otrzymywaliśmy od niego listy, a także posyłaliśmy paczki
z żywnością.“
„Gdy wschodni front walki zaczął przybliżać się do Oświęcimia, br. Stahn został wywieziony do Saksonii, skąd otrzymaliśmy jeszcze od niego wiadomość; lecz od czasu jak armia sowiecka wraz z polską oswobodziła Białystok.
Korespondencja nasza przerwała się i od tego czasu nie mieliśmy od niego żadnej wiadomości.“
„W miesiącu wrześniu 1945 r. przyszedł do nas pewien człowiek, który razem z br. Stahnem przebywał w tym samym obozie koncentracyjnym i któremu br. Stahn dał nasz adres. Człowiek ten powiedział nam, że na pewien czas przed jego wyjściem z tego obozu br. Stahn zrobił z nim taką umowę: Jeżeli ja wyjdę stąd żywy, to powiadomię o tobie twoją rodzinę, a jak ty wyjdziesz, to powiadomisz moją.“
„Następnie człowiek ten opowiadał nam o br. Stahn następującą, smutną historię:
Około dwa tygodnie przed wejściem armii amerykańskiej do Saksonii br. Stahn został mocno pobity po głowie, tak że wyraził się do swego przyjaciela, iż pewno nie przeżyje, bo bardzo źle się czuje.“
„Przez następne kilka dni nie mieli sposobności widzieć się, aż pewnego dnia jakiś znajomy tego mówi do niego: Przyjaciel twój nie żyje. Chcąc się o tym przekonać, zaczął on go szukać po całym obozie, lecz nigdzie go nie widział. W końcu udał się do krematorium i na stosie ciał przeznaczonych na spalenie ujrzał także zwłoki br. Stahna.“
„... ani od władz niemieckich, ani od amerykańskich nie było żadnego oficjalnego potwierdzenia śmierci br. Stahna (...) Lecz fakt, że br. Stahn nie dał dotąd o sobie żadnej wiadomości, zdaje się być dostatecznym dowodem, że przytoczona w powyższym liście opowieść o jego śmierci i kremacji jest prawdziwa.“